
Polska ustawa karna przewiduje kilka instytucji, które – przy spełnieniu ściśle określonych warunków – wyłączają odpowiedzialność karną sprawcy mimo formalnego wyczerpania znamion czynu zabronionego. Wśród nich szczególne miejsce zajmują dwie figury błędu: błąd co do faktu (art. 28 § 1 k.k.) oraz błąd co do prawa, czyli błąd co do bezprawności czynu (art. 30 k.k.). Choć w potocznym języku bywają one mylone lub traktowane zamiennie, na gruncie dogmatyki prawa karnego stanowią odrębne instytucje o różnych przesłankach i odmiennych skutkach prawnych. Niniejszy artykuł wyjaśnia, czym różnią się oba rodzaje błędu, kiedy mogą prowadzić do uchylenia winy sprawcy i jakie znaczenie mają dla praktyki obrończej.
Błąd co do faktu zachodzi wówczas, gdy sprawca pozostaje w nieświadomości lub ma mylne wyobrażenie co do okoliczności stanowiącej znamię czynu zabronionego. Innymi słowy – sprawca nie zdaje sobie sprawy z tego, co w rzeczywistości czyni, albo błędnie wyobraża sobie, że zachodzi określona okoliczność, która w rzeczywistości nie istnieje.
Klasyczne przykłady: myśliwy strzela do cienia w krzakach, sądząc, że to zwierzyna, podczas gdy ofiarą jest człowiek; lekarz przekonany, że pacjent wyraził zgodę na zabieg, przeprowadza operację bez wymaganego upoważnienia. W obu przypadkach sprawca realizuje znamiona czynu zabronionego, lecz czyni to w mylnym przekonaniu co do faktów. Błąd co do faktu może przybrać dwie postacie:
Na gruncie znowelizowanego art. 28 § 1 k.k. sprawca pozostający w usprawiedliwionym błędzie co do okoliczności stanowiącej znamię czynu zabronionego nie popełnia przestępstwa. Przepis ten stanowi szczególną podstawę wyłączenia odpowiedzialności karnej za sprawą braku winy – sprawca realizuje wprawdzie przedmiotowe znamiona czynu, lecz z uwagi na błąd nie można mu przypisać indywidualnej winy za jego popełnienie.
Kluczowe znaczenie ma zastrzeżenie ustawodawcy, że błąd musi być usprawiedliwiony. Nie każda nieświadomość znamion uchyla odpowiedzialność – chodzi wyłącznie o taką, której nie można było uniknąć przy zachowaniu należytej staranności wymaganej w danych okolicznościach. Ocenie podlega, czy przeciętny człowiek o podobnych właściwościach i w podobnej sytuacji mógłby uniknąć błędu. Jeżeli sprawca mimo staranności i tak pozostawałby w nieświadomości – błąd jest usprawiedliwiony i wyłącza winę. Jeżeli błąd wynikał z lekkomyślności lub niedbalstwa, uchylenia odpowiedzialności nie będzie, choć możliwe jest wówczas przyjęcie odpowiedzialności wyłącznie za przestępstwo nieumyślne (jeśli ustawa takie przewiduje).
Błąd co do prawa – technicznie: błąd co do bezprawności czynu – reguluje art. 30 k.k. Przepis ten stanowi, że nie popełnia przestępstwa ten, kto dopuszcza się czynu zabronionego w usprawiedliwionej nieświadomości jego bezprawności. Jeżeli błąd sprawcy jest nieusprawiedliwiony, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Istota tej instytucji jest zasadniczo różna od błędu co do faktu. Sprawca działający w błędzie co do prawa:
Klasyczny przykład przywołany w doktrynie: cudzoziemiec pochodzący z kraju, w którym dopuszczalne jest wielożeństwo, zawiera w Polsce kolejne małżeństwo, nie wiedząc, że polskie prawo penalizuje bigamię (art. 206 k.k.). Jego zachowanie jest świadome, lecz sprawca pozostaje w usprawiedliwionej nieświadomości bezprawności tego czynu.
Warto podkreślić, że błąd co do prawa dotyczy wyłącznie sytuacji, gdy sprawca umyślnie realizuje wszystkie znamiona czynu zabronionego, a jednocześnie nie wie, że jego zachowanie jest bezprawne. Gdy sprawca nie jest świadomy znamion samego czynu – wkraczamy w sferę błędu co do faktu.
U podstaw tradycyjnego podejścia do błędu co do prawa leży stara łacińska paremia: ignorantia iuris nocet – nieznajomość prawa szkodzi. Oznaczała ona, że każdy obywatel ma obowiązek znać prawo, a jego nieznajomość nie może być usprawiedliwieniem naruszeń. Zasada ta koresponduje z zasadą powszechnej dostępności i jawności prawa.
Nowożytne prawo karne istotnie jednak zmodyfikowało to podejście. Wobec stale rosnącej złożoności systemu prawnego – obfitości przepisów, ich niejasności, licznych odesłań do regulacji pozaustawowych – uznano, że absolutne stosowanie zasady ignorantia iuris nocet byłoby niesprawiedliwe. Przyjęto, że wyłącznie rozpoznawalna nieświadomość bezprawności prowadzi do wyłączenia winy, podczas gdy nieświadomość uzasadniona obiektywnymi okolicznościami powinna skutkować uwolnieniem od odpowiedzialności karnej.
Podobnie jak przy błędzie co do faktu, decydujące znaczenie ma kwestia usprawiedliwienia. Usprawiedliwiony błąd co do bezprawności wyłącza winę sprawcy i prowadzi do bezkarności – sąd stwierdza, że przestępstwo nie zostało popełnione. Jeżeli natomiast błąd nie zasługuje na usprawiedliwienie – czyn stanowi przestępstwo zawinione, choć sąd ma uprawnienie do zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary przy jej wymiarze.
Przy ocenie, czy błąd był usprawiedliwiony, bierze się pod uwagę takie okoliczności, jak: stopień jasności i dostępności naruszonych przepisów, możliwość uzyskania miarodajnej informacji prawnej (np. interpretacji organów podatkowych), złożoność regulacji, a także indywidualne właściwości sprawcy – jego wykształcenie, doświadczenie zawodowe czy możliwości poznawcze.
Podsumowując, można wskazać następujące zasadnicze różnice między błędem co do faktu a błędem co do prawa:
Skutek prawny. Oba usprawiedliwione błędy prowadzą do wyłączenia winy i braku przestępstwa. Błąd nieusprawiedliwiony co do prawa może jednak uzasadniać nadzwyczajne złagodzenie kary.
Zarówno błąd co do faktu, jak i błąd co do prawa stanowią realne narzędzia obrony w postępowaniu karnym. W praktyce obrończej powołanie się na te instytucje wymaga jednak starannego uzasadnienia i odpowiedniej dokumentacji.
W przypadku błędu co do prawa kluczowe może być wykazanie, że sprawca podjął starania w celu ustalenia legalności swojego zachowania – zasięgał opinii prawnej, korzystał z interpretacji podatkowych, działał w oparciu o obowiązującą linię orzeczniczą. Każdy z tych elementów może przekonać sąd, że błąd był usprawiedliwiony, a tym samym – że nie można przypisać sprawcy winy.
Warto pamiętać, że nawet jeżeli błąd nie spełnia warunków usprawiedliwienia i nie prowadzi do bezkarności, pozostaje on istotną okolicznością łagodzącą, która sąd powinien wziąć pod uwagę przy wymiarze kary lub przy decyzji o zastosowaniu nadzwyczajnego jej złagodzenia.
Błąd co do faktu i błąd co do prawa to dwie odrębne instytucje polskiego prawa karnego, które w określonych okolicznościach pozwalają uwolnić sprawcę od odpowiedzialności karnej. Pierwsza z nich chroni przed odpowiedzialnością tego, kto nie był świadomy faktycznych okoliczności własnego czynu; druga – tego, kto mimo świadomości faktów nie wiedział, że jego zachowanie jest bezprawne. W obu przypadkach decydujące znaczenie ma usprawiedliwienie błędu – jego obiektywna nieuchronność przy zachowaniu należytej staranności.
Złożoność regulacji prawnych, w szczególności na styku prawa karnego i finansowego, powoduje, że kwestia błędu nabiera coraz większego znaczenia praktycznego. W sprawach, w których możliwe jest powołanie się na którąś z tych instytucji, warto zadbać o fachową pomoc prawną już na możliwie wczesnym etapie – zarówno przed wszczęciem postępowania, jak i w jego trakcie.
Jeżeli w Twojej sprawie pojawia się kwestia błędu co do faktu lub błędu co do prawa – albo masz wątpliwości, czy grożąca Ci odpowiedzialność karna jest rzeczywiście uzasadniona – zapraszamy do kontaktu z OWO Adwokaci.
Skontaktuj się z nami
OWO Adwokaci
