
Zamawiasz tekst u zawodowego pisarza, podpisujesz się pod nim swoim nazwiskiem i publikujesz jako własny. Ghostwriting funkcjonuje na rynku od dziesięcioleci. Korzystają z niego politycy, celebryci, autorzy poradników biznesowych, a w ostatnich latach także osoby prowadzące blogi czy kanały społecznościowe. Pytanie tylko, czy polskie prawo na to pozwala. Odpowiedź jest bardziej zniuansowana, niż mogłoby się wydawać. Z jednej strony żaden przepis nie zakazuje wprost zatrudniania pisarza widmo. Z drugiej, w niektórych sytuacjach przypisanie sobie cudzego utworu staje się przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności. Wszystko zależy od tego, gdzie i w jakim celu opublikujesz tekst. W tym wpisie wyjaśniam, jak wygląda sytuacja prawna ghostwritingu w Polsce, kiedy umowa z pisarzem jest w pełni dozwolona, a kiedy wchodzisz na grunt odpowiedzialności karnej.
Ghostwriting to praktyka, w której jedna osoba pisze tekst, a druga publikuje go pod własnym nazwiskiem. Pisarz widmo, bo tak tłumaczy się angielski termin, pozostaje w cieniu, często związany umową o zachowaniu poufności. Faktyczny twórca rezygnuje z ujawniania swojego nazwiska, zwykle w zamian za honorarium.
Problem zaczyna się tam, gdzie spotyka się kilka różnych regulacji prawnych. Polska ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku w art. 16 wprost mówi, że prawa osobiste twórcy są niezbywalne i nieograniczone w czasie. Należy do nich między innymi prawo do autorstwa utworu oraz prawo do oznaczenia go swoim nazwiskiem lub udostępnienia anonimowo. Tego prawa nie da się sprzedać ani zrzec się go raz na zawsze.
W praktyce oznacza to, że pisarz widmo formalnie nigdy nie przestaje być autorem napisanego tekstu, nawet jeśli zgodzi się, by ktoś inny figurował na okładce książki. Może natomiast przenieść autorskie prawa majątkowe, czyli prawo do publikacji, kopiowania, dystrybucji i czerpania zysków z utworu. To rozróżnienie jest fundamentem, na którym opiera się legalność ghostwritingu w Polsce. Dopóki strony respektują ten podział i nie naruszają cudzych dóbr osobistych ani interesu publicznego, sama umowa o napisanie tekstu na zlecenie pozostaje w granicach prawa.
Polskie prawo autorskie nie zawiera definicji ghostwritingu ani nie posługuje się tym terminem. Nie znaczy to jednak, że temat jest poza regulacją. Kilka zapisów ustawy bezpośrednio go dotyczy. Najistotniejszy jest wspomniany art. 16, który chroni autorskie prawa osobiste. Zgodnie z nim twórca ma prawo do oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem, a także do udostępnienia go anonimowo.
Prawo dopuszcza więc sytuację, w której rzeczywisty autor sam decyduje, że jego nazwisko nie zostanie ujawnione. Może też pozwolić, by ktoś inny występował publicznie jako autor, choć trzeba pamiętać, że prawo do autorstwa pozostaje przy nim. Taka zgoda funkcjonuje na gruncie umowy między stronami i nie zmienia tego, kto faktycznie utwór stworzył.
Drugą warstwą są autorskie prawa majątkowe, regulowane przez art. 17 ustawy. Te już można przenieść i to jest właśnie podstawa większości umów ghostwriterskich. Pisarz w umowie zobowiązuje się napisać tekst, przekazuje zamawiającemu prawa majątkowe i wyraża zgodę na publikację dzieła pod jego nazwiskiem.
Trzeba też pamiętać o art. 115 ustawy o prawie autorskim, który penalizuje przywłaszczenie autorstwa. To właśnie ten przepis wyznacza granicę, której przekroczenie zmienia ghostwriting z legalnej praktyki w przestępstwo.
Istnieje wiele sytuacji, w których ghostwriting nie wzbudza żadnych zastrzeżeń prawnych. Liczy się przede wszystkim kontekst publikacji, charakter tekstu oraz świadomość obu stron co do warunków współpracy.
Dozwolone formy ghostwritingu obejmują przede wszystkim:
Każda z tych sytuacji opiera się na umowie cywilnoprawnej, w której pisarz dobrowolnie godzi się na pominięcie jego nazwiska i przenosi prawa majątkowe. Gdy obie strony postępują zgodnie z ustaleniami, a sam tekst nie wprowadza nikogo w błąd w sposób mający znaczenie prawne, wszystko odbywa się w granicach przepisów.
Granica legalności pęka, gdy przypisanie sobie cudzego autorstwa narusza interes publiczny lub wyrządza realną szkodę osobie trzeciej. Polski Kodeks karny tych spraw nie reguluje wprost, ale zajmuje się nimi ustawa o prawie autorskim w art. 115. Przepis ten brzmi jednoznacznie: kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli autor tekstu wyraził zgodę na pominięcie swojego nazwiska, w pewnych okolicznościach publikacja takiego utworu pod cudzym nazwiskiem nadal może być przestępstwem. Najbardziej oczywiste przypadki dotyczą:
Przestępstwo z art. 115 ustawy o prawie autorskim jest ścigane z oskarżenia publicznego. Postępowanie może rozpocząć się z urzędu, na przykład po zawiadomieniu uczelni lub konkurującego twórcy. Wpis do rejestru karnego za takie przestępstwo zostaje na lata i może rzutować na późniejszą karierę zawodową, możliwość uzyskania niektórych stanowisk czy uprawnień.
W publicznej dyskusji ghostwriting bywa mylony z plagiatem, ale prawnie i etycznie to różne zjawiska. Najważniejsza różnica leży w zgodzie autora.
Plagiat polega na bezprawnym przywłaszczeniu cudzego utworu, bez wiedzy i zgody twórcy. Sprawca kopiuje tekst, fragmenty lub pomysły i podaje je za własne. Ofiarą plagiatu jest sam autor, którego dorobek został wykorzystany bez zgody i bez wynagrodzenia.
Ghostwriting opiera się natomiast na świadomej umowie. Pisarz wie, że jego tekst zostanie opublikowany pod cudzym nazwiskiem i sam się na to godzi, zwykle za honorarium. Z punktu widzenia samego pisarza nie dochodzi do naruszenia jego praw, bo dobrowolnie z nich rezygnuje. Przy czym, jak już wiesz, prawa osobistego do autorstwa nie da się skutecznie zbyć. Można jedynie nie ujawniać go publicznie.
To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Plagiat zawsze jest naruszeniem prawa, niezależnie od tego, w jakim kontekście został popełniony. Ghostwriting bywa legalny lub nielegalny w zależności od okoliczności, głównie od tego, czy publikacja narusza jakąś inną normę prawną poza samym prawem autorskim.
Trzeba też dodać, że oba zjawiska mogą się nakładać. Jeśli pisarz widmo zamiast napisać tekst od nowa skopiuje fragmenty cudzych prac, dochodzi do plagiatu. Odpowiedzialność może wtedy spaść zarówno na ghostwritera, jak i na osobę publikującą.
Sankcje za przywłaszczenie autorstwa zależą od kontekstu, w którym do niego doszło, oraz od skali wprowadzenia w błąd. Najpoważniejsze są oczywiście konsekwencje karne wynikające z art. 115 ustawy o prawie autorskim. Sąd może orzec grzywnę, karę ograniczenia wolności lub karę pozbawienia wolności do trzech lat. W praktyce w sprawach o niewielkiej szkodliwości społecznej zapadają zwykle wyroki w zawieszeniu lub kara grzywny, ale przy poważniejszych naruszeniach, zwłaszcza gdy doszło do uzyskania korzyści majątkowej znacznej wartości, sąd może sięgnąć po surowsze sankcje.
Obok odpowiedzialności karnej istnieje też płaszczyzna cywilna. Osoba, której prawa zostały naruszone, może żądać zaprzestania naruszeń, zniszczenia bezprawnie wytworzonych egzemplarzy, naprawienia szkody majątkowej oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Przepisy art. 78 ustawy o prawie autorskim dają dość szeroki wachlarz roszczeń.
W sprawach związanych ze studiami i pracami dyplomowymi dochodzą jeszcze konsekwencje administracyjne. Uczelnia może wszcząć postępowanie o stwierdzenie nieważności dyplomu, a to prowadzi do utraty tytułu zawodowego lub stopnia naukowego. Postępowanie dyscyplinarne wobec studenta lub pracownika naukowego może zakończyć się skreśleniem z listy studentów albo pozbawieniem prawa wykonywania zawodu.
Jeśli zostałeś oskarżony o przywłaszczenie autorstwa lub czujesz, że postępowanie karne dotyczy Twojej sytuacji, pamiętaj, że szybka reakcja ma znaczenie. Już na etapie postępowania przygotowawczego, czyli wtedy, gdy prokurator gromadzi dowody, ale sprawa nie trafiła jeszcze do sądu, można składać wnioski dowodowe, kwestionować zebrany materiał i budować linię obrony. Im wcześniej skonsultujesz sytuację z adwokatem specjalizującym się w prawie karnym, tym większa szansa na korzystne rozstrzygnięcie.
Jeśli zamawiasz tekst u pisarza i zależy Ci, by współpraca pozostała w granicach prawa, kilka rzeczy powinieneś ustalić od samego początku. Każda z nich zmniejsza ryzyko sporu prawnego i chroni obie strony przed niejasnymi sytuacjami.
Po pierwsze, zawrzyj pisemną umowę. Słowne ustalenia, mimo że formalnie wiążące, są trudne do udowodnienia w razie konfliktu. Umowa powinna jasno regulować zakres prac, wynagrodzenie, termin realizacji, a przede wszystkim kwestię praw autorskich majątkowych. Pisarz powinien wyraźnie przenieść je na zamawiającego, najlepiej na wszystkie pola eksploatacji wymienione w art. 50 ustawy o prawie autorskim.
Po drugie, ustal sposób oznaczania autorstwa. Możesz wprost zapisać, że pisarz wyraża zgodę na publikację tekstu pod nazwiskiem zamawiającego oraz że nie będzie publicznie ujawniał swojego udziału w pracy. Ten zapis nie pozbawi go praw osobistych, ale stworzy zobowiązanie umowne.
Po trzecie, zastanów się, gdzie i w jakim celu publikujesz tekst. Wpis na blogu firmowym, książka biznesowa pod nazwiskiem prezesa, scenariusz przemówienia. To obszary, w których ghostwriting jest szeroko akceptowany. Praca magisterska, doktorat, ekspertyza dla sądu, konkurs literacki. To miejsca, w których przekraczasz granicę przestępstwa.
Po czwarte, wystrzegaj się zlecania pisarzowi tekstów, które zawierałyby fałszywe oświadczenia o Twojej wiedzy, doświadczeniu czy przeprowadzonych badaniach. Nawet legalna umowa ghostwriterska nie chroni przed odpowiedzialnością za wprowadzenie odbiorcy w błąd.
Wreszcie zachowaj dokumentację współpracy. Korespondencja mailowa, faktury, zachowane wersje robocze. Wszystko to może przydać się, gdyby kiedykolwiek pojawił się spór o autorstwo lub roszczenia ze strony pisarza widmo.
Ghostwriting w Polsce nie jest praktyką zakazaną, ale też nie jest obszarem zupełnie wolnym od ryzyka prawnego. Granica między dozwoloną umową a przestępstwem przebiega w miejscu, w którym fałszywe autorstwo zaczyna naruszać interes publiczny lub wyrządzać szkodę konkretnej osobie. Dopóki strony zachowują przejrzystość względem siebie, dobrze zabezpieczają się umową, a kontekst publikacji nie wymaga rzeczywistego autorstwa zamawiającego, ghostwriting pozostaje zwykłą formą współpracy autorskiej.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy w grę wchodzą prace dyplomowe, publikacje naukowe, konkursy czy dokumenty wymagające określonych kwalifikacji. Tam przypisanie sobie cudzego utworu stanowi przestępstwo z art. 115 ustawy o prawie autorskim, a konsekwencje sięgają od grzywny po trzy lata pozbawienia wolności. Do tego dochodzą roszczenia cywilne i sankcje administracyjne, takie jak utrata dyplomu, postępowanie dyscyplinarne czy odszkodowania.
Jeżeli postępowanie karne dotknęło już Ciebie albo bliskiej Ci osoby, czy to w związku z zarzutem przywłaszczenia autorstwa, czy w jakiejkolwiek innej sprawie z zakresu prawa karnego, dobrze jest skonsultować sytuację z adwokatem specjalizującym się w tym obszarze. Nasza kancelaria OWO Adwokaci prowadzi sprawy karne na każdym etapie postępowania, od zatrzymania przez postępowanie przygotowawcze aż po reprezentację sądową i postępowanie wykonawcze. Działamy we Wrocławiu i Jeleniej Górze oraz oferuje konsultacje online.
Skontaktuj się z nami
OWO Adwokaci
